Integrowana ochrona roślin (IOR) nie polega na tym, żeby „mniej pryskać”. Chodzi o to, żeby działać świadomie: zapobiegać, obserwować, reagować wtedy, gdy jest to uzasadnione, a zabieg wykonać tak, by był skuteczny i bezpieczny. Dla wielu gospodarstw to także kwestia kontroli, audytów i spokoju przy sprzedaży płodów rolnych. Zasady IOR obowiązują profesjonalnych użytkowników środków ochrony roślin od 1 stycznia 2014 roku.
Zacznij od profilaktyki w polu
Podstawą IOR jest ograniczanie presji agrofagów bez chemii. Najczęściej działa zestaw prostych decyzji:
- płodozmian i dobór stanowiska,
- termin siewu i właściwa obsada,
- odmiany tolerancyjne lub odporne,
- zbilansowane nawożenie i dobre pH gleby,
- higiena pola: resztki pożniwne, samosiewy, chwasty na obrzeżach.
Taki pakiet zmniejsza liczbę sytuacji, w których zabieg staje się konieczny.
Monitoruj i notuj, zanim podejmiesz decyzję
IOR wymaga stałej oceny zagrożenia. Lustracje plantacji, pułapki, komunikaty sygnalizacji i ocena objawów chorób pozwalają nie działać „na zapas”. Ważny element to progi ekonomicznej szkodliwości: zabieg wykonuje się wtedy, gdy straty mogą być wyższe niż koszt ochrony. Zapisuj daty obserwacji i wyniki, bo to ułatwia uzasadnienie decyzji oraz planowanie kolejnych sezonów.
Wybieraj metody niechemiczne, gdy dają efekt
Gdy zagrożenie rośnie, najpierw sprawdź rozwiązania mechaniczne, agrotechniczne i biologiczne. Przykłady:
- niszczenie chwastów w międzyrzędziach,
- zabiegi uprawowe ograniczające źródła infekcji,
- ochrona pożytecznych organizmów i zapylaczy,
- ograniczanie znoszenia cieczy, by nie szkodzić strefom buforowym.
Chemia zostaje wtedy, gdy inne metody nie zapewniają ochrony na wymaganym poziomie.
Jeśli zabieg, to precyzyjny i zgodny z etykietą
IOR mocno stawia na jakość wykonania oprysku. Liczy się dobór środka do celu, dawka, termin i rotacja substancji czynnych. To ogranicza ryzyko odporności oraz poprawia skuteczność. Warto planować program tak, by nie powtarzać w kółko tej samej grupy chemicznej, zwłaszcza przy chwastach i chorobach o dużym potencjale uodparniania.
Sprzęt, ustawienia i dobór rozpylaczy
Nawet dobry środek nie zadziała, jeśli oprysk jest nierówny. Kontroluj filtry, stan rozpylaczy, ciśnienie i wysokość belki. Dobór rozpylacza ma duży wpływ na znoszenie i pokrycie. Tu przydaje się podejście „parametryczne”: prędkość jazdy, dawka cieczy, ciśnienie, klasa kropli i dopasowany filtr. Aplikacja MMAT pomaga dobrać rozwiązanie do warunków i ograniczyć straty cieczy poza celem zabiegu.
Podsumowanie
Wymagania integrowanej ochrony roślin da się spełnić bez komplikowania pracy: profilaktyka, monitoring, decyzja oparta na progach, rozsądny dobór metod i poprawnie wykonany oprysk. Najwięcej zyskujesz wtedy, gdy technika zabiegu wspiera cel ochrony i ogranicza ryzyko dla otoczenia. W zakończeniu warto pamiętać o jednym z najprostszych usprawnień sprzętowych: dysze antyznoszeniowe.





